sobota, 18 stycznia 2014

                       "OBCY" CZ.2

  Następnego dnia obudziła mnie rozmowa... Zeszłam na dół, do kuchni i co tam zobaczyłam? Davida! 
- Cześć, Sam. - uśmiechnął się  na mój widok, jakby znał mnie od zawsze. Nie wiem dlaczego tak zareagował, przecież byłam w pidżamie, a do tego rozczochrana! 
- Ee... cześć, David. - wiedziałam, że w tej chwili moja twarz była czerwona jak burak.
- Samantho, David oprowadzi cię dzisiaj po mieście. - powiedział wujek. No dobra, ale czy musiał zapraszać tego chłopaka tak wcześnie!? Przecież wujek wie, że w wakacje lubię się wyspać! Grr, zrobił to żeby mnie upokorzyć! 
  Ubrałam się, uczesałam i... wyszliśmy. David opowiedział mi o sobie wszystko co wiedział, więc ja zrobiłam to samo. Spędziliśmy miło dzień, a przy okazji wiem już gdzie jest najbliższy sklep, itd. Niedługo koniec wakacji, przecież to już za trzy dni. Jejciu! Czas tak szybko leci!Wieczorem ten przemiły chłopak odprowadził mnie do domu. Mam wrażenie, jakby chciał mi coś wyznać... ale dam mu jeszcze czas, może jeszcze się do mnie nie przekonał?
  Kiedy tylko stanęłam w progu, musiałam "zeznawać' przed wujkiem. Zawsze tak jest, przywykłam.
- Co robiliście?
- Wujku, przecież wiesz, że David oprowadzał mnie po mieście...
- Do niczego między wami nie doszło, prawda? - reszty opisywać nie będę. Grrrr!
                                                 

                                                            ***

Gdy już dotarłam do swojego pokoju,usłyszałam pukanie. Zastanawiałam się, co czy kto puka, ale gdy spojrzałam na okno wszystko było wiadome. David postanowił wybrać się na nocną wycieczkę...
- Co ty tu robisz? - wgapiałam się w niego zaniepokojona.
- Chciałem... pomyślałem, że może się nudzisz... - odetchnęłam. Przez chwilę bałam się, że może ten chłopak chce mi coś zrobić, bo przecież wujek wyszedł na chwilę do sąsiadów... ale nie, on tylko chciał się ze mną spotkać.
- Nudzę się? Przecież spędziliśmy razem cały dzień, jeszcze ci mało? - ukryłam śmiech. Ha ha ha! Nudzi mi się! A to dobre!
- Sam, po prostu nie chcę być czuła się samotna.
- No dobrze, przepraszam. Siadaj.
- Wiesz, jesteś inna od wszystkich dziewczyn....

                                               *PERSPEKTYWA DAVIDA*
Ona naprawdę jest inna! Jest.... przy niej czuję się wartościowy. Może to znak? Niee... gdybym jej to powiedział, wyśmiałaby mnie. Naprawdę ją lubię! Jest idealna! Nie, David, spokojnie. Znasz ją dopiero trzy dni...
- Inna? - usłyszałem jej głos.
- Ale pozytywnie. Przy tobie zapominam o zmartwieniach, których naprawdę jest miliony...
- Cieszę się! Miło mi bardzo z tego powodu...
- CO TY TU ROBISZ?! - Jej wujek! Nie! No to po mnie...
- Ja... tyylkoo...- nagle zapomniałem jak się mówi.
- Do nie-widzenia! - wyrzucił mnie!  Nawet nie pożegnałem się z Sam! 

___________________________________________________________________________________
 

piątek, 17 stycznia 2014

                            "OBCY" CZ.1





 Nowa szkoła, nowy dom... życie też nie to samo. Siedziałam skulona na skraju krawężnika, gdy wujek wypakowywał samochód. Wnosił do domu miliony pudełek, to nie zdawało się mieć końca.
- Sam, może  raczysz mi pomóc? Nie tylko tobie jest ciężko! - wyrwał mnie z rozmyśleń głos wujka. No cóż, nigdy mnie nie rozumiał... Ale mimo to kocham go bardzo mocno, przecież nikt nie chciał zaopiekować się mną po śmierci rodziców, tylko on jeden...Eh, koniec. Trzeba mu pomóc.
- Już, już... - złapałam jedno pudełko i pomaszerowałam z stronę domu.
- Uh, ale to ciężkie... - powiedziałam do siebie. Nagle z domu wyszedł chłopak, przestraszył mnie bardzo.
- Kim jesteś!? - wrzasnęłam. No po co ja się tak drę! Skarciłam się w myślach, ale co z tego...
- Spokojnie! Jestem David, były właściciel tego domu. A ty? Pewnie jesteś córką tego miłego pana? - zapytał machając do wujka. Wujek wcale nie był taki miły dla wszystkich, ale ok.
- Nie... moi rodzice nie żyją.
- O przepraszam! Nie wiedziałem... - zaczął nerwowo poprawiać jasne jak słońce włosy. Ojej! Jaki on jest przystojny!
- Jest ok. To mój wujek. Jestem Samantha. Miło mi. - uśmiechnęłam się.
- A więc, David, jak się domyślam, chodzisz do tutejszego liceum?
- Tak. - rozpromienił się - Wiesz, no... jeśli chciałabyś, mogę oprowadzić cię po naszym liceum. Wiem jak to jest, kiedy jest się nowym.
- Mógłbyś? Będę bardzo wdzięczna! - Kurczę, muszę nauczyć się panować nad uczuciami, prawie rzuciłam mu się w ramiona! Korciło mnie, żeby zapytać czy ma dziewczynę, ale.. chyba nie wypadało, nie? Tak myślę.
- Sam, nie lenimy się! Do roboty! Widzę, że już się poznaliście. - uśmiechnął się wujek, podchodząc do nas skocznym krokiem. Pokiwał głową i odezwał się do Davida. - Wiesz, możesz właściwie wracać do domu... zostało tylko kilka pudełek, Samantha da sobie radę... - tu popatrzył na mnie złośliwie. Zaczął szeptać coś do chłopaka, ale nie usłyszałam. No więc pozostała mi tylko dalsza praca. Zobaczymy, może jeszcze spotkam się z Davidem? Znaczy... spotkam się, ale kiedy? Czas pokaże.


________________________________________________________________________________
Tadadaadam! Pierwszy rozdział gotowy! Jak się podoba? :) CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Trochę słaby, ale mam nadzieję, że nie jest aż tak źle. Pozdrawiam!
                                           
                                                                                                                   Martyna :)
PS. następny rozdział napiszę albo dziś wieczorem, albo jutro!

Cześć!

Mam na imię Martyna i założyłam tego bloga, by móc wylewać swoje uczucia tutaj... będę pisać romantyczne, wzruszające historyjki, a także będę prowadzić "kącik porad". Będziecie mogli mnie zapytać o wszystko, z czym macie problem, a ja spróbuję pomóc. :) Zachęcam do odwiedzania bloga! Teraz, kiedy zaczęły się ferie zimowe (przynajmniej u mnie) będę miała duuuużooo czasu żeby pisać dla was. Więc jest to też w pewnym sensie sposób na nudę... :D Dziękuję za uwagę
                                                        
                                                                                                              Martyna